Saturday, December 30, 2000

Jutor koniec roku, czas wiec na podsumowania:
03.01.00 - moja pierwsza wizyta u Adama. Pamietam, ze ciezko mi bylo przelamac sie. Nie bylam pewna tamtej decyzji, z czasem okazalo sie jednak, ze bylo fajnie...
17.01.00 - to dzien, w ktorym pierwszy raz spotkalam sie z Marcinem. Byl wtedy z inna dziewczyna. Pamietam, ze od pierwszej chwili wydal mi sie kims bardzo cieplym...
19.01.00 - wizyta u pewnego zboczenca, ale sie wtedy balam. Dobrze, ze juz go nie ma.
27.01.00 - pogrzeb mojej babci. Bardzo smutny dzien:(( Jednak jedyny dzien gdy ja, Klementyna, tato i mama bylismy razem. Wracajac z pogrzebu jechalismy wszyscy samochodem. Pomyslalam wtedy, ze gdybym miala zginac to chcialabym wlasnie tak, wszyscy razem...
30.01.00 - moje 18 urodziny. Tego dnia przyjechal moj (teraz juz byly, drugi w hiostorii ) chlopak ze Szczecina, Piotrek. Spedzilam ten dzien z nim i jego (chyba) kuzynem. Ogolnie bylo fajnie, choc nie wiem co tak naprawde robil Piotrek w moim zyciu.
16.02.00 - pogrzeb mamy mojej kolezanki z klasy. Ona i jej brat zostali sami, poniewaz ich ojciec juz dawno ich osral. to byla smutna uroczystosc. Mam wrazenie, ze Goska do dzis nie moze sie pozbierac po tym wszystkim:(
02.03.00 - spotkalam sie wtedy z Jankiem na Marymoncie. Nienawidzilam go bardziej niz teraz i modlilam sie by to bylo nasze ostatnie spotkanie...
03.03.00 - impreza u Bartka. Bartek byl kolesiem poznanym w sieci, duzo gadalismy przez telefon jednak nigdy nie wyslal mi swojego zdjecia. Idac na impreze wiedzialam, ze cos miedzy nami iskrzy. Chcac sie jednak ubezpieczyc zabralam ze soba Marcina i Edzke. Po wypiciu za duzej ilosci piwa, zapomnialam o Bartku (mimo, iz mi sie podobal) i ostro balowalam z Marcinem. Skonczylo sie tak, ze Bartek przeze mnie sie poplakal i juz nigdy wiecej do mnie nie zadzwonil.
23.03.00 - bylismy z Marcinem w teatrze, a wieczorem powiedzial mi, ze bedziemy zwyklymi przyjaciolmi...
12.04.00 - kolejne spotkanie z Jankiem, tym razem w przyjaznej atmosferze...
15.04.00 - bylam w kinie z Kroliczkiem, bylo bardzo milo:))))))))) Kroliczek przydal sie w kinie, mialam sie do kogo przytulic:)))))))))))
16.04.00 - wtedy pierwszy raz ja i Marcin....chyba wtedy zaczely sie trudne poczatki naszego zwiazku...
18.04.00 - kolejne niepotrzebne spotkanie z Jasiem....
21.04.00 - spotkanie z Kroliczkiem, bylismy wtedy na Polach Mokotowskich,a Kroliczek udawal dobra wrozke:)))))))))
23.04.00 - spotkanie z M1:)))))
30.04.00 - grill na dzialce u Konrada. Wracalismy wtedy przez ciemny las ok 0:00, bylo strasznie ciemno.
27.05.00 - to chyba pierwsza noc jaka Misiek spedzil u mnie...:)))))
15.06.00 - dzien totalnego kryzysu z Miskiem i zarazem cudowny dzien z Kroliczkiem:) Podobalo mi sie polewanie woda:))
16.06.00 - tej nocy wycielam strasznie glupia akcje z Brzuchem i zaluje tego do dzis, choc jemu juz dawno wybaczylam. Stracilam fantastycznego kumpla:(((((
27.07.00 - 29.07.00 wspolne wakacyjne dni z Miskiem w Urlach. Fajnie bylo pod prysznicem:)))))
07.08.00 - smierc Cataniego:((((((((((((((
27.08.00 - wieczor, ktorego dlugo nie zapomne. Bylismy z Miskiem w kinie, a ja palnelam pare glupstw (Misiu gdybys wtedy wysiadl z autobusu......)
09.09.00 - poczworna randka u mnie w domu. Bylo milo:)))))
17.09.00 - moje ostatnie spotkanie z Jankiem. To byla madra decyzja. Za ta jedna obietnice, ze juz nigdy nie zadzwoni jestem mu wdzieczna do dzis.
14.10.00 - wieczor spedzony z dwoma bliskimi mi osobami :Kaska i Miskiem, na Starowce. Bylo super:)))))))
24.10.00 - spotkanie z Shamirkiem
12.11.00 - pierwszy raz siedzialam za kolkiem swojego samochodu:)
30.11.00 - impreza u mnie w szkole i pierwsze spotkanie z Miska znajomymi. W Szarej Strefie maja dobre drinki i fajnego barmana:)
08.12.00 - niezapomniana noc w Dekadzie. Bylo super:)))))))))))))))))))))))Szkoda, ze do Californi jest tak daleko:(
Hmmmmmm........nie umialabym okreslic tego roku jednym slowem, jak np. udany albo cos takiego. Byl, po prostu byl. Wiele sie podczas niego zmienilo, we mnie i moim zyciu. Bylo kilka sytuacji, ktore chcialabym wymazac i kilka takich, ktorych mam nadzieje nigdy nie zapomne. FABER EST QUISQUE FORTUNAE SUAE (kazdy jest kowalem swego losu)
Jutro Sylwester. Spedze go z Miskiem na Jelonkach. Bedziemy sami:) Misiek zaplanowal dla nas bardzo romantyczna i dluga noc:))))))Kocham go i juz nie moge sie doczekac jutra. Zaluje tylko, ze nie bedzie ze mna Kaski, ale do naszych planow 3 osoba niestety nie pasuje:(((((

Dzisiejsza mysl na sen to:
SI VIS AMAVI, AMA!

Wednesday, December 27, 2000

Bylam dzis w kinie na "Poznaj mojego tate". Smieszny film. Proste, przyjemne kino. Po obejrzeniu poczulam radosc, ze moj tato nie pracowal w CIA, nie zainstalowal kamer w mieszkaniu i nie przeprowadzal testow na prawdomownosc na Misku:))))
Milym zaskoczeniem bylo dla mnie samo kino Cinema Center- Bemowo. Bilety tanie, zalapalam sie na ulgowy za 14 zeta. Duza, przestronna sala z duzym ekranem. Popcorn byl odrobine przesolony, ale i tak Misiek zjadl wiecej:) Ogolnie podobalo mi sie w kinie. Sprawia ono wrazenie przygotowanego na duza ilosc osob........widownia byla prawie pusta.
Za jakis czas bede na Bemowo dojezdzala swoim samochodem. Dzis jezdzialm po miescie:) Pan instruktor stwierdzil:
- Pani Martynko bierze pani zakrety jakby prowadzila pani ciezarowke z przyczepa:)
Ogolne jednak byl zadowolony z mojego kierowania. Najfajniej bylo gdy na Okopowej tuz przed pasami zrobilo sie pomaranczowe swiatlo. Ja odruchowo wdepnelam gaz, a pan instruktor hamulec:)))))) W piatek rano jade na Bemowo. Zamieszkujacym tamte okolice zalecam pozostanie w domu, w bezpiecznej odleglosci ode mnie i zielonego punto:)

Ciekawe jak tam zakochany Kroliczek?

Dzis znow dostalam e-maila od kogos wyjatkowego:) Poruszony w nimzostal temat, dla mnie bardzo wazny, a mianowicie praca i zawod kontra zainteresowania i marzenia. Czym nalezy sie kierowac przy wyborze wyksztalcenia, pracy? Trzeba myslec o forsie i dochodach? Czy moze o tym co sprawia przyjemnosc?
Moim zdaniem czlowiek powinien robic to co sprawia mu przyjemnosc, daje szczescie i satysfakcje. Bo czy pieniadze daja szczescie? Wyobrazacie sobie zarabiac kase wykonujac prace od ktorej chce Ci sie zygac, marzac o robieniu czegos zupelnie innego? Pewnie najlepiej bylo by polaczyc przyjemnosc z kasa, ale to nie zawsze jest mozliwe. Hmmmmmmm.........ja i tak jestem skazana na wydzial prawa na U.W.Choc tak naprawde to nie wiem czy to jest wlasnie to.........

Dzis na sen cytat z "Poza cisza" J. Caroll'a:
"Ile wazy zycie? Czy jest ilorazem naszych dobrych lub wartosciowych uczynkow podzielonych przez ilosc zlych? Czy tylko polozonym na wadze ludzkim cialem- dwustoma funtami zycia?"

Ps. KOCHAM MOJEGO MISKA!

Tuesday, December 26, 2000

Z wczorajszych planow nie wszystko udalo sie zrealizowac, ale tak zawsze jest gdy umawia sie czlowiek z Miskiem:) Trzeba wziac pod uwage poslizg czasowy:) Najwazniejsze jedak zostalo zrealizowane: w moim pokoju panuje jasnosc, szopki zaliczone i cudowny wieczor we dwojke tez:) Jedyne co od wczoraj mnie zastanawia to stwierdzenie: upolowalas mnie! Hmmmmm........kojarzy mi sie to z sytuacja, w ktorej to ja bylabym strona prowokujaca, a on bierna. Nie przypominam sobie bym jakos szczegolnie starala sie zwrocic na siebie uwage, nie szykowalam sie 2h przed spotkaniem z nim, opowiadalam mu o swoich przygodach z innymi facetami i to mialo byc zachecajace?Uslyszalam dzis, ze nie potrzebnie to rozstrzasam bo przeciez jest mi z nim dobrze. Owszem jest mi dobrze i jestem najszczesliwsza kobieta na swiecie, ale stwierdzenie to sprawilo, iz poczulam sie tak jakbym tak strasznie napierala na bycie razem, a on wcale tego nie chcial. Coz moze faktycznie nie potrzebnie podchodze do tego tak powaznie, nic jednak nie poradze, ze to mnie tak zabolalo. Faktem jest, ze walczylam o niego, ze nie raz mnie zranil i mialam ochote wykopac go ze swojego zycia, ale czy to bylo polowanie? Jesli tak to musze przyznac, ze bylo owocne. I mam nadzieje, ze ta upolowana milosc jest naprawde tak "wariacka" jak mowi Misiek.Hmmmm.....nie bolaly by mnie takie stwierdzenia gdybym go tak bardzo nie kochala.
Mila niespodzianka byla dzisiejsza wizyta u Miska w domu:) Jego rodzice przyjeli mnie wyjatkowo cieplo:) Nie twierdze, ze do tej pory bylo inaczej, ale dzis bylam naprawde zaskoczona. To milo gdy skladasz wizyte ukochanej osobie i czujesz sie u nej w domu jak normalny czlowiek,a nie jak wrog. Przykro mi gdy np. moja ciocia wilkiem patrzy na Miska:(
Druga mila niespodzianka byl e-mail od kogos wyjatkowego s kim dawno nie mialam kontaktu:) Strasznie milo jest dowiedziec sie, ze nie jest sie osoba o ktorej sie zapomina, ze nawet jesli cie nie ma to i tak jestes :) (bardzo nie polskie zdanie:)))))))))Chcialabym by teraz ten kontakt sie nie urwal- to zdanie kieruje do samej siebie,bo to ja nie odpisalam na ostatniego maila.

Wyglada na to, ze Kroliczek postanowil wpakowac sie w klopoty. Zwazki na odleglosc to podaka. Na milosc nie ma jednak lekarstwa, wiec jesli Kroliczek faktycznie sie zakochal to sam sie bedzie musial przekonac, ze 600 km to za duzo. Realnie rzecz biorac znam Kroliczka i wiem, ze on nie da rady jezdzic te 600 km kilka razy w miesiacu. Waznym aspektem jest tez fakt, ze nie mozna przytulic sie do tej ukochanej osoby tak czesto jak by sie tego chcialo:( Ja juz dwa razy doswiadczylam bycia z kims na odleglosc i wiem, ze milosc nie wystarczy do tego by byc razem. Nie chcialabym, zeby Kroliczek cierpial tak jak ja cierpialam:( Swojego aktyalnego zwiazku za zadne skarby swiata nie zamienilabym na zwiazek z Adrianem czy Piotrkiem. W glebi duszy mam nadzieje, ze Kroliczek tylko sie zauroczyl i przejdzie mu zanim zdazy pojechac do Szczecina.

Jutro mam kolejna jazde i mam nadzieje, ze tym razem rusze z miejsca. Dzieki dobrym radom mojego taty na pierwszej jezdzie siedzialam w samochodzie i zmienialam biegi przez 45 minut. Nie wazne, ze ja umiem jezdzic samochodem i, ze mam juz swoj samochod. Ja bym chciala juz nawet cwiczyc ruszanie i zatrzymywanie, a nie zmiane biegow stojac w miejscu:))))))))))))

Swieta, Swieta i po Swietach. Na wadze przybylo pewnie z kilogram,a w mojej wagowej sytuacji to po prostu katastrofa. Prezenty wyladowaly w szufladzie i tyle z tego wszystkiego. Ciesze sie tylko, ze byl ze mna Misiek. Mimo przejsciowych klopotow bylo mi milo, ze byl ze mna:))))))
A na sen taki cytat:
"Milosc winna sie opierac
bardziej na czynach
niz na slowach"
sw. Ignacy Loyola
( Misiu obydwoje powinnismy o tym pamietac:) Kocham Cie skarbie!!!!!!!!)

Sunday, December 24, 2000

Dzisiejszy dzien rozpoczal sie koszmarnie:( Zadzwonil Misiek i oznajmil mi, ze z Wigili u mojej mamy bedzie musial wyjsc, bo miedzy 19 a 20 musi byc w domu. Poczulam sie okropnie:( Jakby z lachy chcial mi poswiecic 4 godziny. Pierwszym co przyszlo mi do glowy bylo to, ze jego rodzina postanowila udowodnic mi, ze Boze Narodzenie to swieta rodzinne. Nie mialam watpliwosci z kim Misiek spedzi Swieta- z rodzina. Ja jestem tylko jego dziewczyna, moge zniknac szybciej niz sie pojawilam, a rodziny sie nie wybiera ma sie ja jedna na cale zycie. Stwierdzilam, ze w takim razie spotkamy sie dopiero po Swietach. Hmmmm......udalo mi sie go zranic:(((((((Po 40 minutowej rozmowie zrobilo mi sie glupio, ze psuje mu Swieta, no i kiedy jeszcze moja mama opieprzyla mnie za to co mu powiedzialam, bylam na siebie wsciekla. Nie chcialam go zranic. Ta reakcja raczej bronilam siebie. Nie chcialam zeby on z lachy spedzil ze mna kilka godzin, na zasadzie odbebnienia, wiec probowalam sie ratowac.Na szczescie jednak wszystko skonczylo sie dobrze. O 17 Misiek pojawil sie u mojej mamy i chyba nie bylo zle. Ja przynajmniej bylam szczesliwa, ze jest ze mna. Dzieki niemu moja mama nie byla smutna, nie miala czasu na myslenie o przeszlosci i smucenie sie. Moja siostra tez wygladala na zadowolona. Najfajniejszy byl jednak powrot do domu:))))))) I Misiek bedzie wiedzial czemu:)))))))))))))
W planach na jutro:
1) wieszanie oswietlenia
2) sniadanko u mamy
3) szopki na Starowce
4) obiadek
5) upojny wieczor z Miskiem:))))))))))))) (upojny- nie koniecznie alkoholowy)
Podsumowujac, poprawil mi sie nastroj:))))))))
Mysl na sen: kocham mojego Misia i chcialabym zasypiac obok niego...