Wednesday, January 03, 2001

Misiaczek nadal jest daleko ode mnie:( Dzisiejszy dzien byl paskudny, wiec brakowalo mi go bardzo, bardzo mocno. Nie mialam sie dzis do kogo przytulic:( Dzis znow zapragnelam uwolnic sie od zycia. Wszystko przez siostre dyrektor, ktora dzis urzadzila mi awanture o nadal nie zaliczona historie. Stwierdzila, ze nie dopusci mnie do matury.......hmmmmmmmmmm..........Faktem jest, ze od poczatku roku szkolnego mam w planach zaliczyc sredniowiecze i jakos ciagle nie moge. Czesciowo to moja wina, czesciowo nie. W tym tygodniu zaistniala jednak sytuacja, w ktorej niestety nie uda mi sie zglosic do odpowiedzi:( Jutro musze zaliczyc chociaz kawalek ³aciny, poprawic matme i pojsc na korki z polskiego. W piatek mam zaliczyc geografie, 10 lekcji. No i niestety nie ma juz czasu na historie:((((((((( Kurde nie wiem........dzis w pewnej chwili stracilam nadzieje, ze zdam ta mature:( W tym momencie zapragnelam umrzec:((((((((((((( Wiem, ze to nie koniec swiata, niezdana matura, ale nie u mnie w domu. Nie cierpie tej swojej swietej szkoly od 1 klasy. Strach przed zmianami, nowym otoczeniem powstrzymywal mnie od zmiany szkoly no i rodzina, a teraz zaluje:( Z checia zdawalabym ta mature w innej szkole. Tato z ciocia pewnie nigdy sie na to nie zgodza, bo to elitarna szkola. Problem polega jednak na tym, ze ze swietnosci tej szkoly pozostala juz tylko nazwa.Wiekszosc nauczycieli nie reprezentuje zbyt duzego poziomu wiedzy, jak np, pan od angielskiego. Oceny dziewczym wiekszosc zdobyte sa przez lawirowanie , sciagi i blaganie o lepsze oceny. Tych ktore sie ucza jest juz naprawde nie wiele. Wkurza mnie ta szkola i panujace w niej zaklamanie!

Chwilke temu dzwonil Misiek:))))))))Biedactwo moje jest zmeczone:( Hmmmmmmm......gdybym to ja byla sama w zupelnie obcym miesci, nie znajac nikogo to czula bym sie maksymalnie samotna. On to wygnanie znosi jednak calkiem niezle i robi wszystko by jak najszybciej skonczyc prace i wrocic do mnie:)

Odpisalam wczoraj na tego e-maila od Tygryska. Napisalam dwa-trzy zdania. Wysylajac go bylam przekonana, ze on nie odpowie.......Dzis odebralam jego e-maila:) Tez doslownie kilka zdan. Jednak zdan, ktore spowoduja ze pewnie na nie odpowiem. Najlepsze jest jednak to, ze w sumie nie wiem czemu. Wszystkie te akcje nakreca we mnie jakas sila, cos bardzo silnego, nad czym trace kontrole. Dzis przewiduje juz jakie to wszystko bedzie mialo skutki..............

Dzis znow cytat z "Poza cisza":
"Niech ten rozdzial zakonczy sie smiercia i nadzieja, realna mozliwoscia szczescia"

Tuesday, January 02, 2001

No to nareszcie mamy XXI wiek:) W sumie jak narazie ten drobny fakt nie budzi we mnie emocji. Po prostu kolejny rok, blizej matury i doroslosci. Nie ma sie z czego cieszyc.
Sylwestra spedzilam z moim ukochanym Misiaczkiem:) Bylo cudownie:))))))) Caly pokoj obstawilismy swieczkami. Niestety jak na moj gust bylo ich troche za duzo, bo az 130-145. Dalo to w efekcie bardzo duzo swiatla i ciepla, musielismy otworzyc balkon:))))))) Bylo jednak naprawde bardz, bardzo przyjemnie:) Przykro mi bylo jedynie gdy uslyszalam przez telefon smutny glos Kaski:( W poczatkowych zalozeniach mialysmy tego Sylwestra spedzic razem i to nawet ja to proponowalam. Poniewaz jednak Kaska nie wykazywala entuzjazmu, postanowilismy spedzic romantycznego Sylwestra we dwojke. Gdy jednak uslyszalam ja bylo mi strasznie przykro i glupio. Poczulam sie tak jakby to przeze mnie siedziala w domu z rodzicami:( Mimo prob nie udalo mi sie poprawic jej humoru, w przeciwienstwie do Edyty. Ciekawe ..........., a z reszta nie wazne! Ogolnie jestem bardzo zadowolona z mojego sylwestra, dlugo go nie zapomne i nie zamienilabym go na zadna impreze!
Dostalam dzis e-maila, a raczej odpowiedz na zyczenia swiateczno-sylwestrowe, od kogos kto kiedys byl obecny w moim zyciu. Wszystko bylo by super gdyby nie napisal jedego zdania, takiego zdania ktore wywolalo u mnie burze niezidentyfikowanych uczuc i mysli. Czemu to napisal? Nadal o tym mysli? Jestem, az tak niebezpieczna? Nie wiem czy powinnam sie cieszyc czy smucic, a moze zloscic. Kurde tak dawno o tym nie myslalam. Czesc mnie czuje, ze nadal sie do tego rwie. Mam ochote odpisac mu na tego e-maila, ale moze on ma racje? Moze zostawic to tak jak jest i poczekac, az minie? Co zrobic? Uciec? Hmmmmmm .......mimo wszystko uwazam, ze przesadza w tym co napisal. Wlasnie zauwazylam, ze obok mne lezy jego CD. Lezy tu juz od tygodnia, ale dopiero teraz zwrocil moja uwage i przypomnialo mi sie, ze to wlasnie jego CD. Nasunely mi sie wspomnienia...............bylo.....................
Moj ukochany jedzie aktyalnie do Rzeszowa w delegacje. Swiadomosc, iz jest coraz dalej ode mnie sprawia , iz z minuty na minute tesknie za nim coraz bardziej. Przeciez wroci ! Ciesze sie z tego uczucia tesknoty:) Jeszcze pare miesiecy temu nie czulam tego. Nie brakowalo mi go. Teraz gdy tylko zamknie za soba drzwi mojego mieszkania, czuje ze czegos mi brakuje, zupelnie jakby zabieral ze soba czesc mnie. Kocham go! To fantastyczne kochac kogos i tesknic za nim. Szczegolnie, ze jeszcze jakis czas temu wydawalo mi sie, ze nie pokocham juz nikogo poza Adrianem, ze juz na zawsze bede zimna i wyrafinowana. Udalo mie sie! A moze raczej Miskowi? To on odbudowal we mnie to co zgubilam, to co pomogl mi zniszczyc Janek. I moze wlasnie dlatego tak o niego walczylam. On nawet nie zdawal sobie sprawy z tego co dla mnie robi. Wystarczyla mi jego obecnosc, troska i cieplo, by czuc sie lepiej. Pamietam jak opowiadalam mu o wszystkim, a on sluchal i rozumial. Byl cudowny, nawet gdy jeszcze nie byl "moim Misiem", a teraz jest najcudowniejszy na swiecie!
Wracajac jeszcze na chwile do tego e-maila, to wkurza mnie fakt, ze jest cos co dominuje, cos czego sie boje, cos nad czym moge stracic panowanie! I to w sumie taka blachostka.
Na sen kolejny cytat z "Poza cisza" J. Caroll'a:
"Jesli nie mozna powiedziec, ze ufa sie samemu sobie, jak mozna twierdzic, iz ufa sie komus innemu (...)?"